
MobileMe iDisk – słabo
Apple wreszcie wydało swoją aplikację do obsługi iDisk. Konkurencja na tym polu jest spora – wystarczy wpisać “iDisk” w pole wyszukiwania w AppStore: QuickOffice pozwala edytować dokumenty, Air Sharing Pro oferuje wydruk, a mój ulubiony Readdle Docs zapewnia wymianę w każdą stronę, łącznie z załącznikami z poczty i plikami umieszczonymi na stronach WWW. Jednak nawet biorąc pod uwagę tylko prostsze aplikacje trudno oprzeć się wrażeniu, że tym razem Apple przesadziło z minimalizmem.
Powrót syna marnotrawnego
Wiem, wiem, cicho u mnie ostatnio, ale w tytule nie miałem na myśli pisania na blog (choć to też). Mimo wcześniejszych rozczarowań, postanowiłem jeszcze raz skorzystać z MobileMe – konto i tak mam wykupione do października. Ostatnio wielkim wydarzeniem było wydanie aktualizacji iPhone OS 3.0 i to właśnie z tego powodu daję Apple drugą szansę na coroczny haracz.
MobileMe – runda I
Największe rozczarowanie: synchronizacja iPhone z Makiem. To, że OTA (over the air) “kosztuje” sporo paczek danych jest dość oczywiste, ale już brak synchronizacji zadań (To Do’s) był dla mnie dużym zaskoczeniem.
Nie płakałem po MobileMe
Kupiłem .me ponad pół roku temu. Głównie ze względu na iPhone i synchronizację bez kabli, ale także z myślą o backup’ach i wymianie plików. Poczta mnie specjalnie nie interesowała, galerie WWW tylko ciut. Usługa rozczarowała na wszystkich polach, o czym napiszę w kolejnych postach. Zamknę szybko to konto – zanim Apple upomni się o opłatę za kolejny rok.


